sobota, 18 kwietnia 2020

Wow.

Nie było mnie miesiąc, szok. Mam zajęcia online, korki z matmy. Powinnam się uczyć ang. zawodowego ale zamiast tego oglądam Kiepskich xD. Uwielbiam Paździochową.


Jeśli chodzi o dietę, to jadłam dużo truskawek (10 zł za kg) i buraków (2,5 za kg). Kupuję kilo buraków, nie obieram. Każdego osobno pakuje w folię i do piekarnika, 200 stopni na godzinę. Zależy od wielkości, jak są małe to na 45 minut. Dźgasz nożem i sprawdzasz, jeżeli wchodzi głęboko jak w masło to są dobre. Później wyciągam i jem, a część trę, dodaję ocet jabłkowy i dużo pieprzu. Ogólnie polecam normalny ocet, bo jabłkowy nie smakuje dobrze. Albo raczej mi totalnie zbrzydł.

Jest taka opinia, że ocet jabłkowy pomaga na odchudzanie. Czy ja wiem. Jest po prostu zdrowy i dobry na wątrobę(jak ją oczyszczasz to m.in octem jabłkowym). Na pewno po occie nie chce się tak żreć w ciągu dnia, możecie o tym poczytać więcej tutaj  -link. Ogólnie jak już go piję to na czczo, albo dodaję do czegoś. Zawsze go mam w kuchni, ale nie piję już często bo po prostu mi zbrzydł tak jak cytryna z ciepłą wodą na czczo.


Ostatnio wog nie mam apetytu. Czuję głód, ale nie mam ochoty na nic. Może dlatego, że nie lubię gotować i jak o tym myślę to mi się odechciewa.

A tak, to standardowo: zielone oliwki (prawie codziennie 100 g -150 kcal), pomidor z solą, ogórki kiszone(dużo ogórków kiszonych xD). Ostatnio też pomarańcze, no i te truskawki i buraki. Zero mięsa, suplementuje żelazo dalej.

Obiad to zwykle 1 x jajko sadzone, dwa ziemniaki, sałata z jogurtem naturalnym albo pomidor z jogurtem naturalnym. Albo ziemniaki i buraki tarte lub warzywa na patelnie (francuskie, greckie, ogólnie zawsze jakieś bez ziemniaków) z Hortexa albo Biedry.



Moja cała rodzina mieszka za granicą, także to drugie z kolei Święta które spędzam sama. Nie jesteśmy religijni, w wieku lat 13 wypisałam się z religii. Jestem wierząca, modlę się, pare razy w miesiącu chodzę do kościoła. Moja matka jest za to ateistką.

Także nie było obżarstwa, największy grzech to sałatka warzywna i naleśniki. I tyle, nic więcej. I tak nie byłam z siebie zadowolona.

Jeśli chodzi o wagę, to siedzenie w domu wcale nie pomaga. I tak wychodzę na spacery marszem, zakupy itd. Idzie powoli w dół, wydaje mi się, że do czerwca mogę mieć poniżej 53 jeżeli dalej będzie tak szło, nie chcę sobie zjebać metabolizmu znowu. Mimo to, ostatnio było 550 kcal, innym razem 750. Nie chcę zapeszać.

Trzymam się z daleka od alkoholu, choć mam ochotę ukoić nerwy bo bardzo martwię się sesją. To jednak nie zmienia faktu, że nie ma wińska. Strasznie się nudzę, tragedia.


W przyszłym tyg. zrobię pomidorową. Makaronu nie jem, pewnie z ryżem(dla mnie to puste kalorie, myślicie że jak zastąpię ją kaszą to będzie lepiej?) Mam ochotę na arbuza, ale nie kroją w sklepach z powodu pandemii. Trzeba kupić całego, a przecież nie zjem 4 kg bo mi obrzydnie. Myślę też o galaretce, jeden kubek 250 ml - 125 kcal. Jak mnie na noc zassie to może być ok, lodowata, organizm będzie musiał spalić więcej kalorii by podgrzać. Teraz na noc jem ogórki kiszone albo oliwki.




Stella Maxwell







8 komentarzy:

  1. Welcome back! :)
    Hah, właśnie ostatnio kupiłam truskawki 10 zł za kilo, a później złapałam ciężką schizę pt. "dlaczego one takie tanie... czyżby z Włoch? Z koroną?!" :D Kocham buraczki, też doprawiałam octem jabłkowym. Jeszcze nie zbrzydł mi jego smak.
    Zazdro, że nie masz apetytu. Niestety lubię kombinować w kuchni, a więcej czasu w domu sprzyja eksperymentom. A ktoś to musi zjeść. Chyba powinnam zacząć karmić sąsiadów... Zajebiście się trzymasz z tą dietą. I podziwiam, że trzymasz się z daleka od alko. U mnie też wińska nie ma :D Ale sklepy blisko, niestety, i zdarzyło mi się ulec. Wina nie odmawiam.
    Nie wiem jaka kasza będzie pasowała do pomidorówki, ale jak już to wybrałabym chyba pęczak. W konsystencji podobne do ryżu i neutralny smak. Ja zamówiłam makaron konjac (w kształcie ryżu) i będę testować jak tylko mi przyjdzie. Bardzo mało kalorii i obawiam się, że to będzie ohydztwo w czystej postaci, ale po prostu muszę tego spróbować :D
    To ciekawe co piszesz o wierze. Skoro nie wyniosłaś jej z domu, to kto miał wpływ na to, że zaczęłaś praktykować? Sory za wścibskie pytania, ale jestem fanką rozmów o duchowości.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochaaana, wiesz, co ja z tymi truskawkami zrobiłam? Ugotowałam je :D A później zużyłam do koktajlu, więc smaku za bardzo nie popsułam, chociaż tak bardzo miałam ochotę zjeść je "na żywca"
    Nic mi nie mów, warzywa i owoce polewam wrzątkiem, a zakupy, ekhm... kąpię. No co, jak schizować to schizować :D Dobrze, że nie jestem z tym sama ;)
    Tak, to dokładnie ten makaron. Były różne kształty do wyboru i myślę, że wstążki byłyby fajne właśnie do jakichś sosów. Zobaczymy, kij ze smakiem, przyprawy dadzą radę, ale najbardziej obawiam się o konsystencję. Boję się, że to będzie jakaś obślizgła maź. Przekonamy się :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za Twój komentarz, to miłe. Nie czuję się silna. Dobrze, że masz tyle samokontroli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam chyba nikogo kto by tak lubił buraki, jesz je po upieczeniu tak same jak jabłka? :D Kiedyś miałam przepis na sałatkę z pieczonym burakiem, pierwszy raz mi posmakował, ale jakoś nie wyobrażam go sobie w całości :D
    Ogólnie fajne się wydają te posiłki bez mięsa, jajko sadzona, pomidor z jogurtem, dawno nie jadłam takich rzeczy, a to tak pachnie wiosną.
    Ja miałam ostatnio ochotę na pomidorową z ryżem właśnie, mimo że normalnie nie lubię zup w ogóle. Czemu ryż to puste kalorię? W sensie, że ma jakoś mało witamin czy składników odżywczych?
    Z tą galaretką to też fajny pomysł, nabrałam tu nowych inspiracji :D
    Ja też martwię się sesją, po cichu liczę, że i tak nie wrócimy i będą musieli zrobić egzaminy online, bo wiem, że w razie czego ponoć przygotowują taki problem, to by było ocalenie, bo w obecnej sytuacji to czuję, że zginę jak wrócę i zasypią mnie kolosami, a później egzaminami, w ogóle jaki to by miało negatywny wpływ na układ odpornościowy, może trzeba o tym napisać do ministerstwa haha :D
    Bardzo fajne masz te thinspiracje.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestes moja inspiracja! ❤ pisz częsciej

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz juz niższą wagę niż ja zapewne skoro niewiele Ci trzeba do mniej niż 53 :) Tak dawno mnie tu nie było że muszę sobie przypomnieć. Dobrze że wciąż jesteś. Im nas więcej tym więcej motywacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha, jaa też jem ogórki kiszone na potęgę. Według badań ocet jabłkowy nie wpływa na odchudzanie jedynie trochę zmniejsza apetyt. Ale fakt jest zdrowy i dodać do sałatki można ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat ocet jabłkowy działa niezbyt dobrze na żołądek, więc należy na niego uważać i podchodzić z rozsądkiem. Siedzenie w domu jest katorgą, jeśli chodzi o zgubienie kg - nawet jak jem malutko, to odnoszę wrażenie że nie chudnę...

    OdpowiedzUsuń

:)

Przytyłam, pokłóciłam się z szefem i straciłam pracę po półtora miesiąca - dwa razy doprowadził mnie dupek Francuz do płaczu. Już wróciłam n...